wtorek, 30 listopada 2010

piątek, 26 listopada 2010

Nad pewnym mostkiem

To już ostatnia część z tego cyklu. Dzisiaj ptaki, które usiadły na gałęziach drzew nad tym mostkiem i obserwowały wszystko z góry. Pewnie i mnie obserwowały i zastanawiały się - Co też ona od nas chce? - a może -  Dlaczego nie daje nam nic do jedzenia, tylko pstryka te fotki?. Tego się niestety nie dowiem.









środa, 24 listopada 2010

Pod pewnym mostkiem cz.II

Dzisiaj dalszy ciąg poprzedniego postu. Pośród kaczek, które pokazałam poprzednio znalazł się jeden "odmieniec", który nie jest bynajmniej "brzydkim kaczątkiem" a wręcz odwrotnie - to kaczka mandarynka - piękność pośród tamtych.




Oprócz kaczek, na jedzonko zlatują się też rybitwy. Nie jestem jednak pewna czy to rybitwy czy mewy. Może ktoś z Was powie mi co to za ptaki. Dodam, że mieszkam na południu Polski.



wtorek, 23 listopada 2010

Pod pewnym mostkiem cz.I

Dzisiejszy odcinek to dalszy ciąg poprzedniego postu. Tym razem kaczki, które gromadzą się w okolicy tego mostku, przyzwyczajone, że tam dają jeść.






poniedziałek, 22 listopada 2010

Na pewnym mostku

Na pewnym mostku w moim mieście zbiera się zawsze dużo ludzi. Większość przychodzi zaopatrzona w aparaty fotograficzne. Dlaczego? To właśnie chcę pokazać w tym i następnym poście. Dzisiaj odcinek pt: "Na pewnym mostku".








piątek, 19 listopada 2010

Widok z okna mojej sypialni

Okno mojej sypialni wychodzi na wschód. Rośnie tam wierzba a trochę dalej okazały kasztan. Jeszcze całkiem niedawno wierzba była pokryta zielonymi liśćmi.
Codziennie przed południem wysiadują na niej gołębie czekające aż ktoś wysypie im coś do jedzenia.







Te usiadły na jednej gałązce choć wyglądały na obrażone na siebie....


...ale kiedy jeden odleciał to drugiemu chyba smutno się zrobiło.

piątek, 12 listopada 2010

Jesienny spacer

Chyba wszyscy lubimy jesienne spacery. Dla pasjonatów fotografii to świetna okazja do zrobienia ciekawych zdjęć.
Dzisiaj kilka z nich z mojego ostatniego spaceru.














poniedziałek, 8 listopada 2010

Stare cmentarze - ciąg dalszy

Tak jak zapowiedziałam, w tym poście chciałabym pokazać co ukrywało się wśród tych wszystkich krzewów i bluszczy na starym cmentarzu ewangelickim, który odwiedziliśmy 1 listopada.

Niewiele już pozostało stojących metalowych krzyży.





Najbardziej reprezentacyjną częścią nekropolii jest, a może raczej była, Aleja Zasłużonych, przy której każdy z grobów otoczony jest metalowym ogrodzeniem.







Idąc dalej napotykaliśmy różne pomniki nagrobne, jedne bogate inne skromne.











Napotkaliśmy bardzo dużo grobów małych dzieci. Na jednym z nich zobaczyliśmy takiego aniołka.




Później mąż zapytał mnie, czy zrobiłam zdjęcie tego gołębia. Jakiego gołębia? - odpowiedziałam. Przede mną był pomnik nagrobny spowity mchem i bluszczem. Nie zauważyłam tego, co kryło się na szczycie.






Często trzeba było rozsuwać gałęzie, żeby zobaczyć, co kryje się za nimi.




Na koniec dotarliśmy do miejsca, gdzie w kilku rzędach znajdowały się groby małych dzieci, na których nie było ani krzyża, ani pomnika a jedynie takie oto malutkie tabliczki. Czas jednak zatarł już na nich ślady jakichkolwiek napisów. To był bardzo poruszający widok dla mnie.



Można by dużo pisać o tym cmentarzu. Każdy z tych grobów to historia człowieka, który żył w czasach gdy nas nie było, który widział to, czego my nie widzieliśmy i nie zobaczymy...

I jeszcze jedno zdjęcie. To napis jaki widnieje nad bramą wejściową nowszego cmentarza ewangelickiego, założonego w 1911 roku. Tym zdaniem chciałabym zakończyć ten temat.